Wiem, ze dawno nie pisalam, mam mase zaleglych zdjec do umieszczenia na blogu i mial to byc moj pamietnik z mojego roku w USA, ale niestety nie mam czasu na prowadzenie bloga i szczegolnej ochoty przy ostatnich wydarzeniach. Nie chcialabym sie rozpisywac na temat moich problemow, ktore niestety nie chca sie rozwiazac od 2 miesiecy, ale to przez nie miedzy innymi nie moge chwilowo prowadzic bloga. Nie chce z niego rezygnowac calkowicie bo wiem, ze chcialabym kiedys wrocic do pisania i moze sie okazac, ze juz niedlugo zaczne pisac wiecej, ale moze zmienic nieco tematyke, bo moje zycie aupair nie nalezy do udanych. Nie chcialabym wylewac zali na blogu, moge tylko powiedziec, ze z moja host rodzina nie jest idealnie i po prsotu mi nie wyszlo. Niestety to co okazalo sie wrecz idealne podczas rozmowy na Skypie teraz jest zludnym marzeniem. Nie chce nikogo zrazac do programu aupair, bo nie wszystkie rodziny sa takie same. W moim przypadku nie wyszlo, ale te 4 miesiace, ktore spedzilam w St. Louis byly niesamowite i na pewno nie mam czego zalowac. Moje marzenie sie spelnilo wyjechalam do USA, troche zobaczylam, jezyk podszkolilam. Nie wracam jeszcze do Polski o czym moga swiadczyc moje ostatnie zdania, bo przede mna jeszcze 2tygodniowy okres rematchu, a potem sie zobaczy:). Mysle pozytywnie i jestem przekonana, ze wszystko sie ulozy.:). Co do zmiany tematyki bloga nie chcialabym juz opisywac mojego typowego aupairowskiego zycia, tak jak to robilam dotychczas. Jezeli znajde nowa rodzine i zostane w USA, chcialabym zeby ten blog byl raczej fotograficznym albumem z niewielkim komentarzem. Nie bede umieszczac tu moich przemyslen, zali, opisywac dni czy wspominac na temat host rodziny bo to nie ma sensu. Beda za to zdjecia miejsc, jedzenia itp. Na razie nie rezygnuje z calkowitego prowadzenia bloga tylko zawieszam moja dzialalnosc na czas nieokreslony. Nastepna notka bedzie jak ja dodam, niczego nie obiecuje. Moze to byc za tydzien, a moze i za 2 miesiace. Jesli komus spodoba sie nowa forma i tresc bloga w przyszlosci bede sie bardzo cieszyc.
No to chyba czas zakaczyc ta smutna notke i kolejna bedzie jak bedzie:). Pozdrawiam wszystkich oczywiscie, jezeli ktos mnie jeszcze czyta ;D.
poniedziałek, 12 marca 2012
piątek, 6 stycznia 2012
Downtown St. Louis
Dzisiaj po raz pierwszy udalo mi sie cos zwiedzic. Moze nie bylo to nic wielkiego ale mysle, ze najpierw zaczac od zwiedzenia swojego miasta. Tak wiec dzisiaj wybralam sie na mala wycieczke po downtown St. Louis. Pogoda sprzyjala, bylo prawie 20st.Celcjusza co w sezonie zimowym pozwolilo mi na wygrzanie sie w sloneczku:).
Najwieksza atrakcja miasta jest chyba Gateway Arch, z ktorej to rozposciera sie piekny widok na miasto. Wjazd na sam szczyt zajmuje nieco powyzej 5 minut a zjazd jest jeszcze krotszy. Mimo mojego leku wysokosci bawilam sie swietnie i wykorzystalam okazje do zrobienia kilku zdjec.
Arch z boku
Ogolny widok na miasto
City Hall
Rzeka Mississippi
Busch Stadium- stadion St.Louis Cardinals- miejscowej druzyny baseballowej
A to widok po drugiej stronie rzeki juz w stanie Illinois
Ja na samej gorze Arch przy malych okienkach, z ktorych mozna bylo zobaczyc miasto
Z serii znajdz element na zdjeciu. Gateway Arch od dolu.
I na zakonczenie pomnik Thomasa Jeffersona w Missouri History Museum
Nie jest to moze Nowy Jork albo San Francisco ale kazde miasto ma swoje atrakcje i uroki. Niedlugo mam nadzieje wybrac sie na kolejna wycieczke po tym pieknym miescie.
Przepraszam za jakosc zdjec, ale jakos pieniadze na nowy aparat szybko znikaja.xD
Najwieksza atrakcja miasta jest chyba Gateway Arch, z ktorej to rozposciera sie piekny widok na miasto. Wjazd na sam szczyt zajmuje nieco powyzej 5 minut a zjazd jest jeszcze krotszy. Mimo mojego leku wysokosci bawilam sie swietnie i wykorzystalam okazje do zrobienia kilku zdjec.
Nie jest to moze Nowy Jork albo San Francisco ale kazde miasto ma swoje atrakcje i uroki. Niedlugo mam nadzieje wybrac sie na kolejna wycieczke po tym pieknym miescie.
Przepraszam za jakosc zdjec, ale jakos pieniadze na nowy aparat szybko znikaja.xD
sobota, 31 grudnia 2011
Happy New Year
Szczesliwego Nowego Roku! Dobrej zabawy, super zyczen i ich spelnienia w nadchodzacym 2012 roku. No moze jeszcze dobrej realizacji Euro2012.
Moje plany na dzisiaj- nic szczegolnego. Zabawa w plenerze, w ograniczonym czasie, bo jutro od 7:30 pracuje. Zazdrosze spedzenia Sylwestra w Nowym Jorku(moze w przyszlosci i mnie sie to uda).
A teraz czas wracac do pracy i moich potworow bo 15minut free time w ciszy i spokoju wlasnie sie konczy.
Happy New Year!!
Moje plany na dzisiaj- nic szczegolnego. Zabawa w plenerze, w ograniczonym czasie, bo jutro od 7:30 pracuje. Zazdrosze spedzenia Sylwestra w Nowym Jorku(moze w przyszlosci i mnie sie to uda).
A teraz czas wracac do pracy i moich potworow bo 15minut free time w ciszy i spokoju wlasnie sie konczy.
Happy New Year!!
sobota, 24 grudnia 2011
Wesolych Swiat
Po raz pierwszy swieta spedze daleko od domu i mimo, ze polska Wigilia mnie nie ominie chcialabym byc teraz z najblizsza rodzina. Bez pierogow babci, ryby wujka i mojej mamy, super pysznego makowca to nie to samo. Nie chce jednak smutac bo w koncu po cos stworzyli tego Skypa, wiec ocieram lzy i koncze ostatnie przygotowania do tutejszej kolacji.
Wszyskim zycze spelnienia marzen, radosci, milosci, szczescia, wyrozumialosci, wszystkiego czego mozna zapragnac(oczywiscie z umiarem:)), smacznego karpia (choc wiem, ze ten tutaj bedzie okropny), niesamowitych prezentow i usmiechu przez caly nastepny nadchodzacy rok.
Wesolych Swiat! Merry Christmas!
A i brakuje mi ogladania Kevina Samego w Domu po raz enty:)
Wszyskim zycze spelnienia marzen, radosci, milosci, szczescia, wyrozumialosci, wszystkiego czego mozna zapragnac(oczywiscie z umiarem:)), smacznego karpia (choc wiem, ze ten tutaj bedzie okropny), niesamowitych prezentow i usmiechu przez caly nastepny nadchodzacy rok.
Wesolych Swiat! Merry Christmas!
A i brakuje mi ogladania Kevina Samego w Domu po raz enty:)
piątek, 16 grudnia 2011
Okolica
Tak jak obiecalam dodaje zdjecia okolicy. Niestety na razie tylko kilka zdjec i to dziennych, ale jesli dzisiaj mi sie uda zrobic kilka wieczornych na mojej ulicy postaram sie dodac je jak najszybciej.
Ogolnie mieszkam na dosc sporym osiedlu domkow z kilkoma roznymi ulicami, ktore naleza pod ten sam obszar. Dzisiaj korzystajac z okazji i pieknej pogody wybralam sie na godzinny spacer z moja srednia podopieczna i jej misiem. A o to efekty naszego spaceru:
Moj dom.
Cala moja okolica sklada sie praktycznie z takich domow jak na zdjeciach. Jest tutaj bardzo duzo zieleni a czasem mozna zobaczyc jelenia stojacego kolo domu. Niestety wiekszosc drzew jest juz bez lisci i to odbiera nieco uroku calej okolicy. Ale wierze, ze wiosna i latem jest tu jeszcze ladniej niz normalnie.
Ogolnie mieszkam na dosc sporym osiedlu domkow z kilkoma roznymi ulicami, ktore naleza pod ten sam obszar. Dzisiaj korzystajac z okazji i pieknej pogody wybralam sie na godzinny spacer z moja srednia podopieczna i jej misiem. A o to efekty naszego spaceru:
Moj dom.
Cala moja okolica sklada sie praktycznie z takich domow jak na zdjeciach. Jest tutaj bardzo duzo zieleni a czasem mozna zobaczyc jelenia stojacego kolo domu. Niestety wiekszosc drzew jest juz bez lisci i to odbiera nieco uroku calej okolicy. Ale wierze, ze wiosna i latem jest tu jeszcze ladniej niz normalnie.
piątek, 2 grudnia 2011
Pierwszy miesiac w Stanach
Wczoraj minal moj pierwszy miesiac tutaj. Czas za szybko leci. Jeszcze dobrze nie przyzwyczailam sie do nowosci tutaj, a minelo juz tyle czasu. Czuje jakbym dopiero wczoraj przyleciala. Przez ten miesiac nie robilam powalajacych rzeczy(niestety), przyzwyczailam sie do nowego domu, jedzenia, ludzi. Brak samochodu uniemozliwia moje wypady do miasta. Niestety host nie pozwala mi jeszcze jezdzic ich samochodem samodzielnie, a na moj wlasny musze czekac jeszcze miesiac lub jak zdam prawko stanowe. Tak jak sobie obiecalam chodze na silownie najczesciej jak tylko sie da. Nie jem amerykanskich fastfoodow i staram sie szkolic moj angielski w kazdej mozliwej chwili. Na kursy bede mogla zapisac sie dopiero od stycznia, bo wtedy zaczyna sie nowy semestr, na ktory przyjmuja nowych studentow.
Cos o rodzinie:
Moja hostka to chyba spelnienie marzen! Jest niesamowita, zawsze wesola, mozna z nia o wszystkim porozmawiac i wie, ze jestem aby jej pomoc a nie tyrac jak niektore dziewczyny. Mamy ze soba bardzo dobry kontakt i to dzieki niej przetrwalam moj pierwszy prawdziwy homesick.
Z hostem nie mam najlepszego kontaktu, nie rozmawiamy za duzo, nie mamy o czym, a on i tak cale dnie spedza w pracy. Moze potrzeba troche wiecej czasu zebysmy i my sie dogadali.
Z najstarszym dzieckiem nie mam problemow. Jest to niesamowity 11-latek, z ktorym bardzo dobrze sie dogaduje, gramy razem w rozne gry, ogladamy filmy, wyglupiamy sie. On traktuje mnie jak starsza siostre ja jego jak mlodszego brata. Najmlodsza daje niezle popalic gdy nie chce spac w czasie drzemki i niczym nie mozna jej zainteresowac, a jak nie trzymasz jej na rekach w calym domu slychac jej placz. Ze starsza nie ma az tylu problemow, sama idzie spac gdy przychodzi czas jej drzemki, latwo sie z nia bawic i zainteresowac ja czyms, przyzwyczaila sie do mnie juz po pierwszych trzech dniach. Jest to moje male chodzace sloneczko.:)
Mam nadzieje, ze po swietach jak bede miala i pieniadze i czas i samochod, zaczne cos w koncu zwiedzac i moje wypady na miasto nie beda sie ograniczac do tych w weekendy i to w dodatku z host rodzina bo kto inny mnie zawiezie tam gdzie chce.
Zdjec niestety nie bedzie, poniewaz nie chce umieszczac zdjec rodzinki bez jej zgody.
W nastepnym poscie przedstawie na zdjeciach moja okolice jesli uda mi sie wyrwac na samotny spacer z aparatem:).
Cos o rodzinie:
Moja hostka to chyba spelnienie marzen! Jest niesamowita, zawsze wesola, mozna z nia o wszystkim porozmawiac i wie, ze jestem aby jej pomoc a nie tyrac jak niektore dziewczyny. Mamy ze soba bardzo dobry kontakt i to dzieki niej przetrwalam moj pierwszy prawdziwy homesick.
Z hostem nie mam najlepszego kontaktu, nie rozmawiamy za duzo, nie mamy o czym, a on i tak cale dnie spedza w pracy. Moze potrzeba troche wiecej czasu zebysmy i my sie dogadali.
Z najstarszym dzieckiem nie mam problemow. Jest to niesamowity 11-latek, z ktorym bardzo dobrze sie dogaduje, gramy razem w rozne gry, ogladamy filmy, wyglupiamy sie. On traktuje mnie jak starsza siostre ja jego jak mlodszego brata. Najmlodsza daje niezle popalic gdy nie chce spac w czasie drzemki i niczym nie mozna jej zainteresowac, a jak nie trzymasz jej na rekach w calym domu slychac jej placz. Ze starsza nie ma az tylu problemow, sama idzie spac gdy przychodzi czas jej drzemki, latwo sie z nia bawic i zainteresowac ja czyms, przyzwyczaila sie do mnie juz po pierwszych trzech dniach. Jest to moje male chodzace sloneczko.:)
Mam nadzieje, ze po swietach jak bede miala i pieniadze i czas i samochod, zaczne cos w koncu zwiedzac i moje wypady na miasto nie beda sie ograniczac do tych w weekendy i to w dodatku z host rodzina bo kto inny mnie zawiezie tam gdzie chce.
Zdjec niestety nie bedzie, poniewaz nie chce umieszczac zdjec rodzinki bez jej zgody.
W nastepnym poscie przedstawie na zdjeciach moja okolice jesli uda mi sie wyrwac na samotny spacer z aparatem:).
piątek, 25 listopada 2011
Thanksgiving Day
Moje pierwsze Swieto Dziekczynienia zaliczone. Oczywiscie wszystkie plotki na temat ilosci jedzienia podawanej w tym dniu i wielkosci indyka sprawdzaja sie w kazdym calu. Dla amerykanow nie jest to normalny swiateczny obiad, a uczta, ktora musi sie zakonczyc w wiekszosci przypadkow rozpieciem guzika przy spodniach no chyba, ze ktos ma zalozone leginsy lub sukienke tak jak ja. Oczywiscie przygotowania trwaja juz od poczatku tygodnia, najpierw w postaci robienia ogromnej ilosci zakupow, a pozniej ogromnej ilosci jedzenia, ktore zostaje zjadane przez kolejne trzy dni tuz po swiecie. Ja jako, ze uwielbiam gotowac i piec bylam wniebowzieta, gdy dowiedzialam sie, ze moge pomoc. I tak o to dzieki mnie powstaly wszystkie desery i czesc potraw.
Kilka zdjec:
Przez najblizszy tydzien spalam na silowni cale jedzenie z tego swieta:)
Kilka zdjec:
Przez najblizszy tydzien spalam na silowni cale jedzenie z tego swieta:)
Zaleglosci- NYC zdjecia
Nareszcie mam swojego laptopa i moge dodac obiecane zdjecia z NYC. Niestety jest ich nie wiele, poniewaz czesc byla bardzo zlej jakosci, a ja i tak wybralam te najladniejsze. Opisow nie bedzie. Wiekszosc zdjec pochodzi z Time Square.
Musze wybrac sie do NYC w najblizszym czasie zeby zobaczyc wiecej:D.
Musze wybrac sie do NYC w najblizszym czasie zeby zobaczyc wiecej:D.
poniedziałek, 7 listopada 2011
5 dni
Dzisiaj mija 5 dzień mojego pobytu u rodzinki. Jak na razie jest super. Powoli przyzwyczajam sie do amerykańskich zwyczajów. Konto w banku mam już założone. Zostało mi tylko wyrobić social security number i prawko stanowe. Mam darmowe członkostwo na siłowni i w najbliższym czasie mam zamiar z niego korzystać ile wlezie. Zdjęć jak na razie nie będzie bo nie mam swojego laptopa i nie mogę wrzucić żadnych. Jak na razie korzystam z internetu przez mojego iPoda i laptopa hostki. Jak tylko kupię laptopa postaram sie wszystko nadrobić dodając pokolei posty tylko i wyłącznie ze zdjęciami. Jutro jadę z hostka i dziećmi do zoo, a pózniej na pierwsze amerykańskie zakupy. Oczywiście nie mogła mnie ominąć pierwsza choroba w USA i tak oto od sobotniej nocy jestem chora i ledwo co mówię już nie wspominając o pracy, ale jakoś daje radę, biorę leki i mam nadzieje, ze do końca tygodnia mi przejdzie bo szkoda by było zmarnować nadchodzący weekend na lezenie w łóżku. Pod koniec tygodnia postaram sie zamieścić kolejnego posta, a tymczasem ide sie szykować na moj pierwszy odcinek Gossip Girl w USA.
środa, 2 listopada 2011
Szkolenie
Dzisiaj jest przed ostatni dzien szkolenia w NY. Jutro czesc aupairek leci do swoich rodzin, po czesc przyjeżdżają rodziny. Ostatnie chwile by nacieszyć się Nowym Jorkiem i New Jersey, gdzie znajduje się mój hotel. Jutro po raz pierwszy spotkam się z rodzina. Boje się trochę bo to nie to samo co rozmawiać na skype. Szkolenie ogólnie nudne oprócz ćwiczeń z pierwszej pomocy.
Mam nadzieje, ze wszystko będzie dobrze i dogadamy się od pierwszej chwili. Prezenty już czekają w gotowości w nieco porwanym opakowaniu, ponieważ nawet owinięte w ubrania nie uniknely zderzenia z lotniskowa rzeczywistością, która dla wszelkiego rodzaju walizek jest okrutna. Oczywiście znając moje szczęście albo raczej pecha po wyjściu z samolotu porwala mi się podreczna torba. Dobrze, ze w dużej walizce mam jeszcze 7kg wolnego miejsca, wiec wszystko wpakuje do niej. Amerykańskie jedzenie mimo ogólnej opini jest nawet dobre i różnorodne. Kończę już te moje wywody bo czas iść spać. Kolejnego posta napisze już będąc u rodziny.
Mam nadzieje, ze wszystko będzie dobrze i dogadamy się od pierwszej chwili. Prezenty już czekają w gotowości w nieco porwanym opakowaniu, ponieważ nawet owinięte w ubrania nie uniknely zderzenia z lotniskowa rzeczywistością, która dla wszelkiego rodzaju walizek jest okrutna. Oczywiście znając moje szczęście albo raczej pecha po wyjściu z samolotu porwala mi się podreczna torba. Dobrze, ze w dużej walizce mam jeszcze 7kg wolnego miejsca, wiec wszystko wpakuje do niej. Amerykańskie jedzenie mimo ogólnej opini jest nawet dobre i różnorodne. Kończę już te moje wywody bo czas iść spać. Kolejnego posta napisze już będąc u rodziny.
wtorek, 25 października 2011
Zdjęcia
Tak jak obiecałam dodaję zdjęcia. Udało mi się je zrobić dzisiaj po walce z moim aparatem, ponieważ po wczorajszym popsuciu dzisiaj nagle ożył. Przepraszam za jakość zdjęć.
Kubki dla chłopców. Do środka wsadzę jeszcze słodycze i zapakuję w ozdobny papier.
Misie dla starszych dziewczynek również zapakuję w ozdobny papier.
Grzechotko-gryzak i pluszowa żabka dla najmłodszej.
Mini książka kucharska dla hostki.
Moja torba na podręczny
I torba na bagaż główny.
Hostowi kupię torcik wedlowski i tak jak inne prezenty zapakuję w ozdobny papier. Żeby nie kusiło za bardzo wszystkie słodycze kupię dopiero w piątek lub sobotę.
Kubki dla chłopców. Do środka wsadzę jeszcze słodycze i zapakuję w ozdobny papier.
Misie dla starszych dziewczynek również zapakuję w ozdobny papier.
Grzechotko-gryzak i pluszowa żabka dla najmłodszej.
Mini książka kucharska dla hostki.
Moja torba na podręczny
I torba na bagaż główny.
Hostowi kupię torcik wedlowski i tak jak inne prezenty zapakuję w ozdobny papier. Żeby nie kusiło za bardzo wszystkie słodycze kupię dopiero w piątek lub sobotę.
Subskrybuj:
Posty (Atom)





